martyna tak jakby bloguje.
Zabawe skonczyc czas! Haha, wspaniale probne matury juz mamy za soba. Moze po kolei. Maturalny tekst o pechu na jezyku polskim zdecydowanie musi przyniesc pech. Tak mi sie to widzi. Widzial mi sie bardziej Werter niz Kordian, ale na model odpowiedzi patrzec i tak nie bede.
Nastepnie angielski. Alez to bylo wspaniale. Wspaniale cwiczonka z gramatyki, jebane "im/tym", ktorego za chuja nigdy nie moglam zapamietac i writing o tym jak zawalil sie na mnie sufit w Egipcie na fikcyjnych wakacjach. To by byla pierwsza czesc. Potem rownie ciekawy listening: wywiad z Rowanem Atkinsonem, ktory nie byl Rowanem Atkinsonem, jeszcze lepszy tekscik o genetic modified food, w ktorym polowe odpowiedzi zaznaczylam metoda chybil-trafil. Tak na koniec zeby wszystkim poprawic humory w readingu mielismy do czynienia z Esperanto i zmienianiem miejsc pracy. A na zakonczenia to co kocham najbardziej - uzupelnianie luk. Yes, yes, yes!!!
A dzisiaj z kolei przyszedl czas na historie. Coz, poczatek nie byl taki straszny, bardzo podobaly mi sie banknoty i interpretacja plakatu na rocznice 100 lat republiki we Francji, z ktorego wiedzialam tylko ze 1792 to poczatek I republiki i ze w miedzyczasie bylo jeszcze cesarstwo. Jak zobaczylam tematy wypracowania to juz w ogole byla uchachana! Z dwojga zlego i tak lepszy byl dla mnie ten o kryzysie demokracji w okresie miedzywojennym, bo o polskiej szlachcie to wiem tyle co o swoim zeszlorocznym gownie.
Ale ludzie, nie zalamujmy sie, zawsze mozna zalapac sie na amnestie!
W ramach odstresowywania ide dzisiaj na 18stke i sram na to wszystko. Na glupie matury i moja jebana grype jelitowa, ktora nie chce sie odpierdolic od biednego zoladka. No!
Nastapil przelom, bo wreszcie przezwyciezylam obezwladniajaca mnie nude i zaczelam sie uczyc. Widac, ze hasla typu "to jest najwazniejszy rok w twoim zyciu" wreszcie zadzialaly i zmotywowaly mnie do otworzenia ksiazek. Teraz stanowczo za duzo sie ucze, az sie zaczynam siebie bac. No, ale podobno jak juz dostaniemy sie na te nasze upragnione studia, to wszystkiego, czego musimy nauczyc sie przez tej jeden rok, bedziemy uczyc sie w dwa tygodnie. Tak, nie moge sie tego doczekac. Jak dotad caly czas poswiecam historii, po czym po kilku dniach stwierdzam, ze wszystko zapomne. Kurwa no, jak tu sie nie zalamac. Bo teraz na przyklad mecze sie z glupia rewolucja francuska, a Deklaracja Praw Czlowieka i Obywatela myli mi sie z Konstytucja, ktora z kolei ciagle kojarzy mi sie reformami Konstytuanty. Jak ktos mi powie, ze nowozytnosc jest interesujaca to zamocze mu glowe w ustepie. No.
Leszek Nerka wybiera sie na prawo do Krakowa. Cudownie, ja sie nigdy nie uwolnie od zjebow. Aczkolwiek moja mama twierdzi, ze kolega Leszek ma bardzo ladny usmiech, wiec moze zdecyduje sie w nim zakochac. Musze to rozwazyc, bo biorac pod uwage, ze mamie podobal sie rowniez Wolanski i niejaki Krzysinek, nie jestem calkiem pewna swojego wyboru.
A tu kolejna ajdija z cyklu Genialne Pomysly Na Zycie Po Niedostaniu Sie Na Studia: sprzedam sie jakiemus bogatemu sponsorowi, tak jak chlop swiadczyl uslugi w naturze panu feudalnemu. Chyba sobie stworze jakas liste, zebym tego wszystkiego nie zapomniala. Dobra, to tyle, ja juz pojde i sprobuje pomyslec z wydawnictwem OMEGA.
Stalo sie, doczekalam klasy maturalnej mimo checi zbiorowego samobojstwa. Chociaz to tez tak nie do konca pewne, bo planujemy skok na tory po studniowce.
W gruncie rzeczy bycie tegorocznym maturzysta moze miec swoje korzysci. Bo na przyklad nie trzeba stac w kolejce do sklepiku (chociaz nigdy nie stoje). Zamiast cisnac sie w tlumie wyglodnialych pierwszakow wyciaga sie reke do gory, idzie do przodu i mowi: "Z drogi, ja mam mature!". A wiecie jak dobrze skutkuje? Wszyscy sie usuwaja. Cos w tym musi byc.
Zeby ta notka byla juz calkowicie maturalna, to pochwale sie, ze dostalismy dzisiaj nasze upragnione i dlugo wyczekiwane tematy na mature ustna z polskiego. Moj dotyczy przedstawienia nawiazan do motywow z mitologii celtyckiej w wybranych utworach Sapkowskiego, Bradleya, Tolkiena i kogo tam jeszcze dusza zapragnie. No tak, ale tego mozna sie bylo spodziewac.
Moge rowniez pochwalic sie tym, ze zdaje rozszerzona historie, WOS i angielski, z czego bardzo sie ciesze. A jakze, wesolo bedzie. Zdecydowalam sie jedynie na podstawowy polski, bo z jeszcze jednym rozszerzonym przedmiotem znioslabym chyba jajo. I tak je pewno zniose.
W ogole to zamiast pisac tu te pierdoly, powinnam teraz powtarzac jakies historyczne daty, czego oczywiscie robic mi sie nie chce. Tak to jest jak rodzice ponownie olewaja swoje biedne dziecko i zostawiaja je same w domu.
Ah, zycie maturzysty jest piekne.
Wakacje dobiegaja konca, wiec wypadaloby je jakos podsumowac. Ogolnie byly udane, lipiec troche nudnawy, a sierpien caly zajety. Ale oba miesiace bardzo szybko zlecialy. Teraz pozostaje juz tylko wrocic w poniedzialek do kochanej szkoly. Dziekuje uprzejmie przewspanialemu ministrowi Giertychowi, ze nie trzeba wracac tam juz jutro. No nie powiem, rok szkoly tez nam skrocil, chyba zaczne go lubic!
Wracam do wakacji. Z Turcji wrocilam 16 sierpnia, z opalonym i wygrzanym tylkiem. Bylo super-ekstra-rewelacyjnie. Caly wyjazd obfity byl w wrzechobecne tzw. "hity". Oto one:
1. Pan z Rybami: osobnik ten zostal spotkany ok. 2.00 nad ranem w drodze do hotelu, za wszelka cene chcial sprzedac mi i Oli siatke ryb, ktore jak przekonywal nas kaleczonym francuskim, zlowil przed chwila w morzu. Do dzisiaj nie wiem jak zrozumialysmy o co mu chodzilo.
2. Transwestyci: to byl kurwa MEGA HIT!!! Jak sie okazalo pozniej mieszkalysmy w dzielnicy, ktora zamieszkuje tez duzo tych kobiet/mezczyzn. Razem spotkalysmy ich ok. dziesieciu, a jednego z nich widywalysmy codziennie. W nocy byl kobieta, a w dzien sympatycznym panem sprzedajacym w sklepie.
3. Max z raftingu: cos o twarzy Pekinczyka, co chcialo usilnie umowic sie ze mna na randke i bez ustanku mowilo do mnie "my princess". FUJ.
4. Serdar (trzeba wymawiac: Serrrrrdaaaaaaarrrrrrr): byl to jakze ciekawy mezczyzna w sile wieku, nasz przewodnik na jednej z wycieczek. Ten typ mial bardzo wygorowane ambicje, bo myslal, ze wyrwie sobie mlode laski. Tak naprawde to zaluje, ze sie z nim nie umowilam, ale ciii.
5. Renegat: nie wymaga kurwa komentarza!
6. Jose Antonio z dyskoteki: ten to mial rwanie!
No, to by byli tacy glowni. Ale mamy jeszcze inne kategorie i duuuzo naszych typow ;) Ogolnie Turcja wymiata, a my wracamy tam za rok. Haha, trzeba w koncu wyrwac zajebistego Recepa, ktory jak sie okazalo po powrocie wcale nie byl gejem. Kurwa, teraz trzeba czekac rok.
Jesli chodzi o PS w Zakopanym to oczywiscie tu nie ma zadnych watpliwosci. Bylo zajebiscie jak zawsze. Dowiedzialam sie duzo ciekawych rzeczy o panu Moellingerze i moglam sie upic stawianym alkoholem. Wlasciwie to kogo tam tak naprawde obchodza zawody?
Dobra, nie bede juz dalej tutaj przynudzac. Jakby ktos byl zainteresowany dalszymi opowiesciami, moze sie zglosic. Dobranoc dzieci.
- - - - - -
guestbook:
look .
add
blogs:
sugarmen .
suez .
hoelli .
pao .
toshka .
nilok .
piniek .
bila
- - - - - -
All content and layout is © to Martyna, 2006.
Credits: image, pattern.